Porażka
Po zobaczeniu efektu końcowego trudno oprzeć się wrażeniu, że wizualizacje i rzeczywistość dotyczą dwóch zupełnie różnych inwestycji. Na materiałach marketingowych całość prezentowała się nowocześnie i całkiem atrakcyjnie. Po realizacji został przede wszystkim niedosyt, beton i wrażenie maksymalnego wykorzystania każdego możliwego metra. Nie spodziewałem się po tej części Krakowa cudów, szczególnie patrząc na to, co powstało w bezpośrednim sąsiedztwie, ale mimo wszystko oczekiwania były większe. Tym bardziej że materiały promocyjne pozwalały sądzić, że tym razem będzie można mówić o czymś więcej niż kolejnym skupisku bloków. Najbardziej rozczarowujące jest podejście do jakości całego przedsięwzięcia. Po tej inwestycji zdecydowanie ostrożniej podchodzę do deklaracji i wizualizacji Develii. Ładne rendery są oczywiście świetnym narzędziem marketingowym, tylko szkoda, że końcowy produkt nie musi już robić równie dobrego wrażenia. Najgorsze jest jednak to, że taki sposób budowania najwyraźniej nadal działa. Można maksymalnie zagęścić zabudowę, zostawić niewiele przestrzeni, przeciętną infrastrukturę i ograniczoną ilość zieleni, a mieszkania i tak znajdą nabywców. Dopóki klienci będą akceptować taki standard, trudno oczekiwać, że rynek sam z siebie zacznie wymuszać lepszą jakość.
